Wczoraj do wyścigu stanęły dwa kraje, których gospodarki jeszcze do
niedawna uważane były jako niemal niemożliwe do wytrącenia z równowagi. Pierwszym
z nich jest Francja, drugim zaś Holandia. Co czeka oba państwa na mecie
wyścigu? Mało chwalebna możliwość utracenia najwyższego ratingu na poziomie AAA . Inwestorzy już od dłuższego czasu przygotowują
się na ten ruch w stosunku do Kraju Franków, a ewentualne zwycięstwo kandydata socjalistów,
którego nazwisko brzmi nomen omen Hollande, może proces ten przyśpieszyć, gdyż
jego program gospodarczy jest odbierany przez część rynku co najmniej z
rezerwą. Niepokojące wieści nadeszły wczoraj z Holandii, gdzie tamtejszy rząd podał
się do dymisji. Powodem zwrócenia się przez premiera Putte do królowej Beatrycze
z prośbą o jego odwołanie była niemożność dogadania się z koalicjantem odnośnie
reformy finansów publicznych. Złe wiadomości napływały wczoraj nie tylko z
poletka pt. „polityka”, lecz również z pola stającego się niemal ugorem o
nazwie „gospodarka europejska”. Prezentowane wczoraj indeksy PMI wyraźnie pokazały, iż niemiecki sektor
przemysłowy skurczył się najszybciej od ponad trzech lat. Podobnie źle sytuacja
wygląda w sektorze gospodarczym całej strefie euro, której PMI okazał się być także bardziej niż rozczarowujący.
Niejako w opozycji do wczorajszych kiepskich doniesień stał wczoraj minister
Rostowski, który na konferencji prasowej przedstawił raczej różowy scenariusz
dla naszej gospodarki. Pan Vincent potwierdził założenia swego resortu odnośnie
tempa wzrostu krajowego PKB, które tożsame są z zapisami w ustawie budżetowej.
Wedle Ministerstwa nasza gospodarka rosnąć ma w bieżącym roku w tempie 2,5%, w
2013r. 2,9%, 2014r. 3,2% i w 2015r. 3,8%. W roku 2016 stan rodzimych finansów publicznych
ma być już w tak świetnej sytuacji, że powinniśmy widzieć ich nadwyżkę. Minister
Rostwoski nie wykluczył jednak, że takie wydarzenie może mieć miejsce już
wcześniej. Trzeba nadmienić, iż owe założenia są odbierana przez znaczną część
inwestorów jako konserwatywne. Utrzymywanie wydatków pod zwiększoną kontrolą
jest niezbędny, żeby móc obniżać podatki, do czego, według zapewnień pana głównego
księgowego, rząd chce doprowadzić w nieco dłuższej perspektywie. Pan Rostowski
mówił wczoraj także o kryteriach konwergencji, których spełnienie Polska obrała
sobie za punkt honoru. Szkoda tylko, że owe kryteria musi spełniać nasz kraj,
bo inaczej nie będą nas chcieli w strefie euro, a jej dawni członkowie mogą
sobie swobodnie przesuwać granice, do jakich posunąć się mogą bez odczuwania
żadnych negatywnych tego implikacji. Cóż, biednemu zawsze wiatr w oczy. Wczorajszą
konferencją pan Vincent zrobił dobry grunt pod przetarg bonów skarbowych, które
organizował MinFin. Na kupujących, którzy na 31-tygodniowe papiery gotowi byli
wyłożyć 3,12 miliarda złotych czekały bony o wartości 1,33 miliarda złotych.
Kolejny sukces za nami.
O czym szumią wykresy?
Wczorajsze europejskie
zamieszanie polityczno-gospodarcze odbiło się na notowania euro, którego wartość
w stosunku do dolara zniżkowała. EUR/USD
rozpoczął nowy tydzień na górnej granicy chmury Ichimoku. Pomimo zakusów na
wyjście z niej w stronę północną i testowaniu 55-dniowej średniej kroczącej,
rynek grał jednak na zniżkę kursu, który dotarł nawet do swojej 13-dniowej
średniej kroczącej. Dziś EUR/USD nabiera nieco rumieńców i pozostaje w coraz
węższym zakresie wahań pomiędzy 13-dniową średnią a górną granicą chmury. Póki
co wartość euro rośnie, lecz raczej mało prawdopodobne jest, by EUR/USD mógł
wybić się na dużo wyższe poziomy. Możliwy będzie atak górnej granicy chmury i
55-dniowej średniej kroczącej, który niekoniecznie musi zakończyć się sukcesem.
Poziomy wsparcia
|
1,3130 – 13-dniowa średnia krocząca
1,3055 – dolna granica chmury Ichimoku
1,3045 – 61,8% zniesienie Fibonacciego
1,3000 – psychologiczny poziom wsparcia/oporu
1,2850 – psychologiczny poziom wsparcia/oporu
|
Trend 1D
|
Poziomy oporu
|
1,3195 – górna granica chmury Ichimoku
1,3205 – 55-dniowa średnia krocząca
1,3270 – spadkowa prosta łącząca ostatnie
wierzchołki świeczek
1,3300 – ważny historyczny poziom wsparcia/oporu
1,3405 – zniesienie Fibonacciego
|
Trend
1W
|

Wczorajszy spadek kursu EUR/USD odzwierciedliło się w spadku wartości
złotego. EUR/PLN wystrzelił mocno w
górę przebijając niepokonaną od lutego psychologiczną barierę 4,2000. Przejście
przez ten poziom zwiastować mogło dalszą deprecjację naszej waluty, lecz dziś
od rana złoty powoli zaczyna zyskiwać na wartości. EUR/PLN pozostaje jednak
nieprzerwanie wewnątrz wzrostowego kanału, a każdy następny dzień spędzony w
jego objęciach czyni jego granice coraz silniejszymi do pokonania. Wydaje się
zatem, że złoty może w najbliższej przyszłości w dalszym ciągu tracić na
wartości, by w pierwszej połowie maja zmierzyć się z górnych ograniczeniem
chmury Ichimoku.
Poziomy wsparcia
|
4,2000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,1835 – 13-dniowa średnia krocząca
4,1790 – dolna granica kanału wzrostowego
4,1580 – 55-dniowa średnia krocząca;
4,1550 – historyczny poziom wsparcia/oporu
|
Trend 1D
|
Poziomy oporu
|
4,2425 – górna granica kanału wzrostowego
4,2645 – zniesienie Fibonacciego
4,2775 – 200-dniowa średnia krocząca
4,2930 – górna granica chmury Ichimoku
4,3000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
|
Trend 1W
|
EUR/PLN – wykres
dzienny
Żródło:
Reuters
Dziś najważniejsze
dane napłyną zza oceanu:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz