Wydarzeniem dnia dzisiejszego będzie z pewnością aukcja hiszpańskich obligacji,
która pokazać ma jakie nastroje panują na rynku europejskim. Z jednej strony
aukcja może przebiec relatywnie pozytywnie, ponieważ po pierwsze nie jest zbyt
duża, a po drugie wtorkowa sprzedaż bonów skarbowych była raczej udana. Z drugiej
strony niepokojem napawają informacje o hiszpańskim sektorze bankowym. Banki
iberyjskie udzieliły bowiem całe mnóstwo złych kredytów, których udział w całym
portfelu wyniósł w lutym 8,2%, tj. wzrósł do najwyższego poziomu od niemal 12
lat. Wczoraj przypomniana została prawda objawiona, która wędrowała niemal po
całym świecie. Pradawna mądrość mówi, że słaba waluta sprzyja gospodarce
poprzez zwiększenie konkurencyjności cen eksportu. Pierwszą osobą wczoraj,
która przypomniała o tym światu był prezydent Francji, który stwierdził, że
euro jest za mocne i szkodzi eksporterom właśnie. Samo euro nie miało wyjścia
jak się nieznacznie osłabić. Wypowiedzi w podobnym tonie udzielił wczoraj nowy
prezes, a były p.o. prezesa, Narodowego Banku Szwajcarii. Thomas Jordan stwierdził,
że frank jest za mocny i SNB będzie robiło wszystko, by bronić założonego wcześniej
kursu EUR/CHF na poziomie 1,2000. Informacje o za mocnej walucie napłynęły
także z Japonii, która zapowiedziała prowadzenie w dalszym ciągu polityki
monetarnej nakierowanej na deprecjację swojej waluty. Czy zatem Polska
pozostaje jedynym krajem zainteresowanym relatywnie silną walutą? Wypowiedzi
spowodowane obawami o brak środków w kasie napłynęły w środę od naszych bratanków.
Okazało się, że węgierski rząd, który niedawno strzelił poważnego focha nie
jest już tak obrażony na Unię Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Przedmiot sporów, jakim były nowe regulacje mające, w ocenie wspomnianych
instytucji, doprowadzić do zmniejszenia niezależności tamtejszego banku centralnego,
mają już niebawem zniknąć, jeśli oczywiście tamtejszy parlament zatwierdzi nowe
prawo czekające już na uchwalenie. Takie działanie jest przejawem powszechnie
znanego głównego prawa ekonomii, które mówi, iż dłoń zamyka się do środka.
Na rynku właściwie żadnego wrażenia nie zrobiły wczoraj opublikowane dane o
polskich płacach, ponieważ pokrywały się z przewidywaniami inwestorów. Jeśli
wzrost wynagrodzeń byłby większy od oczekiwań, spowodowana przez niego presja
inflacyjna pomogłaby prorokować dalsze poczynania Rady Polityki Pieniężnej, a
tak nerwowo musimy wyczekiwać na dzisiejszą publikację danych o krajowej
produkcji przemysłowej. Sama RPP
stwierdziła, że owe dane będą miały zasadnicze znaczenie dla dalszego jej
postępowania. Wczoraj wieczorem szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego z
nieskrywaną radością oświadczyła, że jej polscy przyjaciele wsparli jej
pracodawcę zapomogą w wysokości, bagatela, 8 miliardów dolarów. Teraz Polska
może odetchnąć z ulgą, ponieważ jest pewna, że MFW będzie miał z czego udzielić jej kredytów w
ramach elastycznej linii kredytowej, której uruchomienie tak bardzo podniosło
wiarygodność naszego kraju w oczach zagranicznych analityków i inwestorów.
O czym szumią wykresy?
W środę EUR/USD
odbijał się od dwóch ważnych poziomów, które znane nam są już od dłuższego czasu.
Od dołu wahania kursu ograniczane były przez dolną granicę chmury Ichimoku, a
od góry przez coraz bardziej zbliżającą się do granicy 13-dniową średnią kroczącą,
przy której zaczynają się dzisiejsze notowania. Wydaje się, że EUR/USD może w
dalszym ciągu przebywać w tak wąskim przedziale wahań. Na zmianę stanu rzeczy
wpłynąć może dzisiejsza aukcja hiszpańskich papierów dłużnych, jeśli oczywiście
okazałaby się być totalną porażką. Sarko byłby wtedy pewnie zadowolony.
Poziomy wsparcia
|
1,3055 – dolna granica chmury Ichimoku
1,3045 – 61,8% zniesienie Fibonacciego
1,3000 – psychologiczny poziom wsparcia/oporu
1,2850 – psychologiczny poziom wsparcia/oporu
|
Trend 1D
|
Poziomy oporu
|
1,3125 – 13-dniowa średnia krocząca
1,3190 – górna
granica chmury Ichimoku
1,3205 – 55-dniowa średnia krocząca
1,3285 – spadkowa prosta łącząca ostatnie
wierzchołki świeczek
1,3300 – ważny historyczny poziom wsparcia/oporu
|
Trend
1W
|
Źródło:
Reuters
Wartość naszej waluty podczas środowych notowań nieco spadła. EUR/PLN rozpoczął wczorajszy handel
przy swojej 13-dniowej średniej kroczącej, której jednak nie próbował nawet
testować. Kurs poszedł wyżej, by na koniec dnia udać się na zasłużony odpoczynek
nieco poniżej 4,1900. Na zbliżonych poziomach kurs otwiera się dziś rano. EUR/PLN
wciąż przebywa wewnątrz kanału wzrostowego i wydaje się, że nie ma zbytniej
ochoty na jego opuszczenie, a w szczególności na zejście poniżej wspominanej
średniej kroczącej. Kurs może chcieć zmierzać spokojnie w kierunku 4,2000.
Poziomy wsparcia
|
4,1725 – 13-dniowa średnia krocząca
4,1675 – dolna granica kanału wzrostowego
4,1565 – 55-dniowa średnia krocząca;
4,1550 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,1485 – dolna granica chmury Ichimoku
|
Trend 1D
|
Poziomy oporu
|
4,2000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,2330 – górna granica kanału wzrostowego
4,2645 – zniesienie Fibonacciego
4,2755 – 200-dniowa średnia krocząca
4,3000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
|
Trend 1W
|
Żródło:
Reuters
Najważniejsze dane
dnia dzisiejszego napłyną z Polski i USA:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz