piątek, 27 kwietnia 2012

Hiszpański rating u fryzjera

Wczoraj rano rynek trawił słowa wypowiedziane dzień wcześniej przez szefa Fed i doszedł do wniosku, że ten jednak nie wykluczył dalszego luzowania polityki pieniężnej, jeśli sytuacja gospodarcza USA go do tego zmusi. Odszyfrowanie słów Bernanke poprawiło nieco nastroje panujące wśród inwestorów. W ciągu dnia pojawiła się wypowiedź przedstawiciela agencji Fitch, który przestrzegł, że może obniżyć rating Węgier, jeśli te nie dogadają się z Unią Europejską i Międzynarodowym Funduszem Walutowym w sprawie uzyskania finansowania. Niejako w odpowiedzi na te groźby wypowiedział się wieczorem MFW, który wyraził gotowość wznowienia negocjacji z Madziarami. Ufff… Pozostając przy ratingach –S&P nie oszczędził wczoraj Hiszpanii, której wiarygodność kredytową przyciął aż o dwa poziomy, do „BBB plus”. Ocena wiarygodności kredytowej jest negatywna i związana jest z zagrożeniami jakie płyną z kiepskiej kondycji fiskalnej tego kraju. Lekkie uspokojenie nastąpiło w targanej ostatnio polityczną zawieruchą Holandii. W tamtejszym parlamencie przegłosowano projekt ustawy budżetowej na rok przyszły. W przepchnięciu budżetu pomogli Zieloni, którzy znajdują się, przynajmniej formalnie, w opozycji. Wczorajszy dzień obfitował w dane, niestety nie wszędzie dobre. Indeks nastrojów gospodarczych w strefie euro spadł do 92,8 punku w kwietniu z 94,5 miesiąc wcześniej, a wyrazem niezadowolenia „eurowych” konsumentów jest spadek ich wskaźnika nastrojów do -19,9 pkt. Nie lepiej było w USA, gdzie zaprezentowano gorsze od oczekiwań dane dotyczące liczby nowych bezrobotnych. Sytuację na rynku poprawiły nieco lepsze od oczekiwań dane dotyczące ilości podpisanych umów sprzedaży domów. Dziś nad ranem Bank Japonii ogłosił, że zdecydował się wyasygnować kolejne 10 miliardów jenów na cele tanich pożyczek, które sfinansować mają zakup długoterminowych obligacji. BoJ chce tym samym wywołać inflację rzędu 1% i wesprzeć pogrążoną od niepamiętnych czasów w recesji japońską gospodarkę.
Wydarzeniem dnia wczorajszego w Polsce była wizyta chińskiego premiera Wena Jiabao, nota bene tego samego, który odwiedził nasz słoneczny kraj ćwierć wieku temu, jeszcze za starych (nie)dobrych czasów. Pan Jiabao zapowiedział stworzenie wartego 500 milionów dolarów funduszu, który dedykowany jest naszej części Europy. Celem owego funduszu ma być ograniczenie nierównowagi w handlu z krajami regionu. Dodatkowo, kraje Europy Środkowej i Wschodniej liczyć będą mogły na linię kredytową wartą 10 miliardów dolarów. Widać, że Państwo Środka ostro konkurować chce z instytucjami finansowymi na polu finansowania, faktoringu czy niemal venture capital. Napływające regularnie dane z krajowej gospodarki nie przesądzają jednoznacznie o przyszłym głosowaniu Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Obecnie wydaje się, że liczba gołębi i jastrzębi jest jednakowa. Opublikowane wczoraj sprawozdanie z kwietniowego posiedzenia RPP potwierdziło plotkę o tym, iż Rada głosowała nad podniesieniem stóp, a większość z jej członków uznała, że w najbliższym czasie zasadne może być zacieśnienie polityki monetarnej.
O czym szumią wykresy?


Czwartkowy poranek zapowiadał się całkiem obiecująco dla euro, lecz późniejsze wydarzenia bezlitośnie zweryfikowały uprzednie przejawy optymizmu. EUR/USD rozpoczął wczorajszy dzień powyżej swej 55-dniowej średniej kroczącej i testował spadkową linię łączącą wierzchołki niedawnych świeczek. Manewr udania się na północ spalił na panewce i kurs odbił się od prostej, lądują na koniec dnia na wspomnianej średniej kroczącej. Dziś rano sytuacja jeszcze bardziej się pogłębia. Kurs obudził się dziś rano na górnej granicy chmury Ichimoku i bez wahania wszedł w jej obszar. Obecnie EUR/USD zmaga się ze swoją 13-dniową średnią kroczącą, przez którą przejść może niżej, niesiony kiepskimi nastrojami, jakie promieniują z Półwyspu Iberyjskiego. Wydaje się, że końcówka tygodnia nie musi być szczególnie łaskawa dla wartości euro, która dalej może spadać. Kurs zmierzać może obecnie w kierunku dolnej granicy chmury, pozostając jednocześnie w zawężającym się ku dołowi klinie. Formacja od góry ograniczona jest przez wspominaną spadkową prostą, a od dołu przez poziomy 1,3000-1,3050.

Poziomy wsparcia
1,3150 – 13-dniowa średnia krocząca
1,3055 – dolna granica chmury Ichimoku
1,3045 – zniesienie Fibonacciego
1,3000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
Trend 1D
spadek
Poziomy oporu
1,3195 – górna granica chmury Ichimoku
1,3205 – 55-dniowa średnia krocząca
1,3255 – górne ograniczenie klina
1,3300 – historyczny poziom wsparcia/oporu
Trend 1W
stabilnie


Źródło: Reuters



Po środowym wybiciu się pary EUR/PLN z kanału wznoszącego złoty nie zyskał aż tyle wigoru, by dalej się umacniać. Kurs wydaje się być mentalnie bardzo przywiązany do swojej 13-dniowej średniej kroczącej i nie chce od niej odejść na zbyt daleką odległość. Kurs co prawda pozostaje poniżej formacji wznoszącego się kanału, lecz przejawia wyraźną chęć na powrócenie do jego wnętrza. Obecnie EUR/PLN ponownie siłuje się z 13-dniową średnią kroczącą, której pokonanie mogłoby być możliwe pod warunkiem napływania dalszych niepokojących wieści ze świata, a ze strefy euro w szczególności.
 
Poziomy wsparcia
4,1570– 55-dniowa średnia krocząca
4,1550 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,1415 – dolna granica chmury Ichimoku
4,1065 – zniesienie Fibonacciego
Trend 1D
wzrost
Poziomy oporu
4,1860 – 13-dniowa średnia krocząca; dolna granica kanału wzrostowego
4,2000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,2515 – górna granica kanału wzrostowego
4,2645 – zniesienie Fibonacciego
4,2800 – 200-dniowa średnia krocząca; górna granica chmury Ichimoku
Trend 1W
stabilnie



Źródło: Reuters



Końcówka tygodnia zakończy się publikacją następujących danych:
 

 http://www.xtb.pl/strefa-analityczna/kalendarz-ekonomiczny





czwartek, 26 kwietnia 2012

Spółki mają się lepiej, podobnie zresztą jak kryzys

Wczoraj mieliśmy do czynienia z niezwykle ciekawym zjawiskiem. Z jednej strony w USA pojawiły się dane makroekonomiczne, które były gorsze od oczekiwań. Trzeba przyznać, że w ostatnich tygodniach trudno jest szukać państwa, które nie rozczarowuje swoimi figurami. Kiepsko dzieje się od Azji, przez Europę, do Ameryki. No, czasem Niemcy przypomną, że ich uporządkowanie i zorganizowanie pozwala na długotrwały rozwój, nawet jakby się waliło i paliło. Z drugiej strony w środę wiele spółek ogłosiło swoje wyniki finansowe, które w wielu przypadkach były zdecydowanie lepsze od prognoz. Nieźle się mają zarówno firmy z Nowego, jak i ze Starego Kontynentu. Intryguje zatem taka rozbieżność, którą skwitować by można parafrazą z klasyka: czuję się lepiej, lecz wyniki mam gorsze. Taki dualizm odczuć doprowadził wczoraj do wahań nastrojów rynkowych, ze wskazaniem na odchylenie ku optymizmowi. Zdecydowanie dobrze na samopoczucie inwestorów wpłynęły wieści z Węgier, a właściwie z Brukseli. Unia Europejska pokazała, że nie trzyma w sobie zbyt długo urazy i wyraziła gotowość powrócenia do rozmów ze swym synem marnotrawnym. Owe wieści spowodowały pojawienie się promiennego uśmiechu na twarzach uczestników rynku, którzy robią interesy w naszym zakątku świata. Gwiazdą wczorajszego wieczoru miał być Fed, na decyzję którego wszyscy niecierpliwie czekali. Właściwie było przesądzone, że stopy procentowe nie ulegną zmianie, a najważniejsze słowa paść miały podczas konferencji prasowej zwieńczającej posiedzenie. Inwestorzy nadstawiali uszu w oczekiwaniu na zapowiedzi dalszego łagodzenia polityki pieniężnej, tudzież na słowa dotyczące stanu amerykańskiej gospodarki. Ku zaskoczeniu ogółu Fed był wielce oszczędny w słowach i nie wyraził jasno swoich planów na przyszłość. Cóż, będziemy zatem zmuszeni żyć dalej w niepewności.
Wczoraj przed południem zaprezentowano dane o sprzedaży detalicznej w naszym kraju, której wzrost pozytywnie zaskoczył rynek. Co więcej, stopa bezrobocia okazała się być niższa, niż zakładano. Na te pozytywne wieści nie kwapił się jednak zareagować rynek, który widocznie czekał na wydarzenia większej rangi, jakim miało być wieczorne wystąpienie szefa Fed. Wczoraj o ważnej składowej założeń budżetowych na rok przyszły poinformowało Ministerstwo Finansów, które zakłada, zgodnie z wcześniej wysyłanymi sygnałąmi, iż nasza gospodarka wzrośnie w roku 2013 o 2,9%. Założenie to jest relatywnie konserwatywne, bo rynek oczekuje wzrostu PKB w tym okresie w wysokości 3,1%. MinFin dość ma już igrania z najważniejszym w roku fixingiem NBP, który ogłaszany jest ostatniego dnia roboczego roku. Po publikowanym wtedy kursie średnim przeliczany jest bowiem dług denominowany w obcych walutach. Odnoszenie długu gromadzonego przez cały rok tylko do jednego fixingu niesie ze sobą zagrożenie, jakim jest potencjale przekroczenie progów ostrożnościowych, co może mieć miejsce w przypadku dużych i niespodziewanych ruchów kursów walutowych. Resort pracuje nad regulacjami, które umożliwiłyby mu stosowanie uśrednionego kursu z przeciągu całego roku budżetowego do przeliczania na złote wartości długu. Czy rynek będzie zatem pozbawiony tradycyjnego już grania pod sylwestrowy fixing?
O czym szumią wykresy?


Wczoraj prezentowane wyniki spółek spowodowały wzrost optymizmu, który wyraził się m.in. we wzroście wartości euro. EUR/USD rozpoczął środowe notowania nieco powyżej górnej granicy chmury Ichimoku, by następnie z sukcesem testować swoją 55-dniową średnią kroczącą. Kurs zakończył dzień wczorajszy powyżej wspomnianej krzywej, a dziś od rana szykuje się do kolejnego ataku. Celem, jakim obecnie stoi przed EUR/USD, jest spadkowa prosta łącząca szczyty świeczek. Wydaje się, że kurs będzie siłował się z ową linią oporu, lecz wątpliwe raczej jest, by rynek znalazł w sobie aż tyle optymizmu, by przejść przez nią dalej w kierunku północnym.
Poziomy wsparcia
1,3205 – 55-dniowa średnia krocząca
1,3185 – górna granica chmury Ichimoku
1,3150 – 13-dniowa średnia krocząca
1,3055 – dolna granica chmury Ichimoku
Trend 1D
wzrost
Poziomy oporu
1,3265 – spadkowa prosta łącząca ostatnie wierzchołki świeczek
1,3300 – ważny historyczny poziom wsparcia/oporu
1,3405 – zniesienie Fibonacciego
1,3465 – maksima z końca lutego
Trend 1W
stabilnie
 

 Źródło: Reuters





Wczorajsza poprawa nastrojów ogólnorynkowych, a nastrojów w naszym zakątku świata w szczególności, doprowadziło do wzrostu wartości złotego. EUR/PLN przeszedł w środę bezpardonowo przez swoją 13-dniową średnią kroczącą oraz, co chyba jeszcze ważniejsze, przez dolne ograniczenie kanału wzrostowego. Opuszczenie tej formacji prognozuje dalszą aprecjację złotego, czego wyraz nasza waluta daje wyraz dziś od rana. EUR/PLN zmierza obecnie w kierunku swojej 55-dniowej średniej kroczącej, która znajduje się nieco powyżej ważnego historycznego poziomu wsparcia/oporu usytuowanego na 4,1550. Kolejna poważna potyczka spodziewana jest mieć miejsce właśnie w tamtych rejonach.



Poziomy wsparcia
4,1585 – 55-dniowa średnia krocząca
4,1550 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,1490 – dolna granica chmury Ichimoku
4,1065 – zniesienie Fibonacciego
Trend 1D
spadek
Poziomy oporu
4,1845 – 13-dniowa średnia krocząca; dolna granica kanału wzrostowego
4,2000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,2425 – górna granica kanału wzrostowego
4,2645 – zniesienie Fibonacciego
4,2805 – 200-dniowa średnia krocząca; górna granica chmury Ichimoku
Trend 1W
stabilnie
 
Żródło: Reuters



Oto najważniejsze publikacje mające ukazać się w dniu dzisiejszym:



http://www.xtb.pl/strefa-analityczna/kalendarz-ekonomiczny

środa, 25 kwietnia 2012

Na rynku znów pojawiły się przebiśniegi


We wtorek przed południem rynek ze zdecydowanie większym zaciekawieniem i napięciem niż zazwyczaj obserwował aukcję holenderskich papierów dłużnych. Owe zainteresowanie było spowodowane rozpadem tamtejszej koalicji rządzącej. Pomimo politycznego napięcia obligacje sprzedały się całkiem nieźle, co zaowocowało polepszeniem sentymentu rynkowego. Po południu kolejne sygnały świadczące o luzowaniu polityki w stosunku do najważniejszych instytucji światowych napłynęły z Węgier. Premier Orban stwierdził, że wszelkie przeszkody formalne stojące do tej pory na drodze w rozmowach z kasotrzymającym Międzynarodowym Funduszem Walutowym zostały pokonane, zatem strony mogą powrócić do prowadzenia rozmów. Niby lokalne prawo zostało dostosowane do unijnych wytycznych i wszystko wraca do normy, lecz niesmak pozostał. Późniejszym popołudniem prezentowano figury w USA, które okazały się być średnio rozczarowujące. Indeks Conference Board wyniósł 69,2 punktu, przy prognozie w wysokości 69,7. Mówiąc językiem zrozumiałym, nastroje amerykańskich konsumentów spadają. Uwagę inwestorów przykuwać będzie dziś posiedzenie Fed, który wieczorem zaprezentować ma swoje stanowisko odnośnie polityki pieniężnej. Okaże się, czy Amerykanie mają jeszcze ochotę na kontynuowanie polityki ultra-taniego i powszechnie dostępnego pieniądza, tzn. czy będą chcieli przeprowadzić kolejną rundę ilościowego luzowania polityki monetarnej.
Uczestnicy rodzimego rynku swą uwagę koncentrować będą na dzisiejszych danych z rynku pracy i informacjach o sprzedaży detalicznej. Prezentowane figury będą miały duże znaczenie dla Rady Polityki Pieniężnej, której członkowie z pewnością będą brali je pod uwagę w trakcie podejmowania decyzji o ewentualnej zmianie stóp procentowych. Ostatnio prezentowane dane skłaniają rynek do podejrzeń, iż Rada może nie chcieć podwyższać kosztu kredytu, a członkowie wypowiadający się ostatnio w jastrzębim tonie będą łagodzili nieco swą retorykę. Co ciekawe, z nieoficjalnych przecieków, które wydostały się wczoraj na światło dzienne wynika, iż podczas ostatniego posiedzenia głosowana była podwyżka stóp procentowych, za czym opowiadało się troje członków RPP. Wczoraj główny analityk Moody’s Inverstors zajmujący się naszym krajem stwierdził, iż stabilnej perspektywie ratingu Polski nie zaszkodzi nawet nieco wyższy od zakładanego deficyt sektora finansów publicznych. Agencja widzi bowiem starania rządu, których celem ma być obniżenie stosunku deficytu do PKB poniżej 3%, więc nawet małe niepowodzenie na tym polu nie powinno nam szkodzić. Przedstawiciel Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej ocenił, że bezrobocie w naszym kraju spada i będzie spadać w dalszym ciągu. Stopa bezrobocia szczególnie szybko ma obniżać się w kwietniu, a dynamika spadku sięgnąć może nawet 0,4-0,5 punktu procentowego. Cóż, idzie „wiosna, panie sierżancie”!
O czym szumią wykresy?    
Polepszenie nastrojów rynkowych, jakie objawiło się wczoraj wszem i wobec doprowadziło do aprecjacji euro w stosunku do dolara. EUR/USD rozpoczął wtorkowe notowania raczej niemrawo, lecz w ciągu dnia zawędrował w nieco wyższe rejony. Kurs testował nawet, co prawda nieudanie, swoją 55-dniową średnią kroczącą, a dzień zakończył tuż ponad chmurą Ichimoku. Dziś EUR/USD próbuje powtórzyć wczorajszy wyczyn i widać, że ma ochotę przejść przez wspomnianą średnią kroczącą. Jeśli manewr ten skończy się sukcesem, kurs fedrować może w kierunku spadkowej prostej, która wyznaczona została przez niedawne szczyty świeczek.
 
Poziomy wsparcia
1,3185 – górna granica chmury Ichimoku
1,3145 – 13-dniowa średnia krocząca
1,3055 – dolna granica chmury Ichimoku
1,3045 – 61,8% zniesienie Fibonacciego
1,3000 – psychologiczny poziom wsparcia/oporu
Trend 1D

wzrost

Poziomy oporu
1,3205 – 55-dniowa średnia krocząca
1,3265 – spadkowa prosta łącząca ostatnie wierzchołki świeczek
1,3300 – ważny historyczny poziom wsparcia/oporu
1,3405 – zniesienie Fibonacciego
1,3465 – maksima z końca lutego
Trend 1W

stabilnie

 
EUR/USD – wykres dzienny

Źródło: Reuters


Po kiepskim starcie tygodnia złoty odzyskał wczoraj większą część strat, jakie poniósł w poniedziałek. EUR/PLN rozpoczął wtorkowe notowania powyżej newralgicznego poziomu 4,2000, lecz im słońce było wyżej, tym kurs był niżej. Wczorajsze notowania zakończyły się na 4,1920, gdzie rozpoczęły się dziś. Obecnie kurs siłuje się ze swą 13-dniową średnią kroczącą, poniżej której znajduje się dolna granica kanału wzrostowego. Wydaje się jednak, że złoty ma jednak marne szanse na aprecjację z powodu oddalenia widma podwyżek stóp procentowych. Obecnie na zwyżkę kursu naszej waluty główny wpływ ma polepszenie globalnego sentymentu, który jest wielce zmienny. W dłuższej perspektywie złoty z większym prawdopodobieństwem może tracić na wartości.
 
Poziomy wsparcia
4,1840 – 13-dniowa średnia krocząca
4,1790 – dolna granica kanału wzrostowego
4,1580 – 55-dniowa średnia krocząca;
4,1550 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,1065 – zniesienie Fibonnaciego
Trend 1D

stablinie

Poziomy oporu
4,2000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,2425 – górna granica kanału wzrostowego
4,2645 – zniesienie Fibonacciego
4,2775 – 200-dniowa średnia krocząca
4,2930 – górna granica chmury Ichimoku
Trend 1W

wzrost



EUR/PLN – wykres dzienny

Źródło: Reuters


Dziś najważniejsze dane napłyną z kraju i  zza oceanu:







wtorek, 24 kwietnia 2012

Wyścig Francji z Holandią


Wczoraj do wyścigu stanęły dwa kraje, których gospodarki jeszcze do niedawna uważane były jako niemal niemożliwe do wytrącenia z równowagi. Pierwszym z nich jest Francja, drugim zaś Holandia. Co czeka oba państwa na mecie wyścigu? Mało chwalebna możliwość utracenia najwyższego ratingu na poziomie AAA. Inwestorzy już od dłuższego czasu przygotowują się na ten ruch w stosunku do Kraju Franków, a ewentualne zwycięstwo kandydata socjalistów, którego nazwisko brzmi nomen omen Hollande, może proces ten przyśpieszyć, gdyż jego program gospodarczy jest odbierany przez część rynku co najmniej z rezerwą. Niepokojące wieści nadeszły wczoraj z Holandii, gdzie tamtejszy rząd podał się do dymisji. Powodem zwrócenia się przez premiera Putte do królowej Beatrycze z prośbą o jego odwołanie była niemożność dogadania się z koalicjantem odnośnie reformy finansów publicznych. Złe wiadomości napływały wczoraj nie tylko z poletka pt. „polityka”, lecz również z pola stającego się niemal ugorem o nazwie „gospodarka europejska”. Prezentowane wczoraj indeksy PMI wyraźnie pokazały, iż niemiecki sektor przemysłowy skurczył się najszybciej od ponad trzech lat. Podobnie źle sytuacja wygląda w sektorze gospodarczym całej strefie euro, której PMI okazał się być także bardziej niż rozczarowujący.
Niejako w opozycji do wczorajszych kiepskich doniesień stał wczoraj minister Rostowski, który na konferencji prasowej przedstawił raczej różowy scenariusz dla naszej gospodarki. Pan Vincent potwierdził założenia swego resortu odnośnie tempa wzrostu krajowego PKB, które tożsame są z zapisami w ustawie budżetowej. Wedle Ministerstwa nasza gospodarka rosnąć ma w bieżącym roku w tempie 2,5%, w 2013r. 2,9%, 2014r. 3,2% i w 2015r. 3,8%. W roku 2016 stan rodzimych finansów publicznych ma być już w tak świetnej sytuacji, że powinniśmy widzieć ich nadwyżkę. Minister Rostwoski nie wykluczył jednak, że takie wydarzenie może mieć miejsce już wcześniej. Trzeba nadmienić, iż owe założenia są odbierana przez znaczną część inwestorów jako konserwatywne. Utrzymywanie wydatków pod zwiększoną kontrolą jest niezbędny, żeby móc obniżać podatki, do czego, według zapewnień pana głównego księgowego, rząd chce doprowadzić w nieco dłuższej perspektywie. Pan Rostowski mówił wczoraj także o kryteriach konwergencji, których spełnienie Polska obrała sobie za punkt honoru. Szkoda tylko, że owe kryteria musi spełniać nasz kraj, bo inaczej nie będą nas chcieli w strefie euro, a jej dawni członkowie mogą sobie swobodnie przesuwać granice, do jakich posunąć się mogą bez odczuwania żadnych negatywnych tego implikacji. Cóż, biednemu zawsze wiatr w oczy. Wczorajszą konferencją pan Vincent zrobił dobry grunt pod przetarg bonów skarbowych, które organizował MinFin. Na kupujących, którzy na 31-tygodniowe papiery gotowi byli wyłożyć 3,12 miliarda złotych czekały bony o wartości 1,33 miliarda złotych. Kolejny sukces za nami.
O czym szumią wykresy?
 
 Wczorajsze europejskie zamieszanie polityczno-gospodarcze odbiło się na notowania euro, którego wartość w stosunku do dolara zniżkowała. EUR/USD rozpoczął nowy tydzień na górnej granicy chmury Ichimoku. Pomimo zakusów na wyjście z niej w stronę północną i testowaniu 55-dniowej średniej kroczącej, rynek grał jednak na zniżkę kursu, który dotarł nawet do swojej 13-dniowej średniej kroczącej. Dziś EUR/USD nabiera nieco rumieńców i pozostaje w coraz węższym zakresie wahań pomiędzy 13-dniową średnią a górną granicą chmury. Póki co wartość euro rośnie, lecz raczej mało prawdopodobne jest, by EUR/USD mógł wybić się na dużo wyższe poziomy. Możliwy będzie atak górnej granicy chmury i 55-dniowej średniej kroczącej, który niekoniecznie musi zakończyć się sukcesem.

Poziomy wsparcia
1,3130 – 13-dniowa średnia krocząca
1,3055 – dolna granica chmury Ichimoku
1,3045 – 61,8% zniesienie Fibonacciego
1,3000 – psychologiczny poziom wsparcia/oporu
1,2850 – psychologiczny poziom wsparcia/oporu
Trend 1D
stablinie
Poziomy oporu
1,3195 – górna granica chmury Ichimoku
1,3205 – 55-dniowa średnia krocząca
1,3270 – spadkowa prosta łącząca ostatnie wierzchołki świeczek
1,3300 – ważny historyczny poziom wsparcia/oporu
1,3405 – zniesienie Fibonacciego
Trend 1W
stablinie
 
EUR/USD – wykres dzienny


 
Wczorajszy spadek kursu EUR/USD odzwierciedliło się w spadku wartości złotego. EUR/PLN wystrzelił mocno w górę przebijając niepokonaną od lutego psychologiczną barierę 4,2000. Przejście przez ten poziom zwiastować mogło dalszą deprecjację naszej waluty, lecz dziś od rana złoty powoli zaczyna zyskiwać na wartości. EUR/PLN pozostaje jednak nieprzerwanie wewnątrz wzrostowego kanału, a każdy następny dzień spędzony w jego objęciach czyni jego granice coraz silniejszymi do pokonania. Wydaje się zatem, że złoty może w najbliższej przyszłości w dalszym ciągu tracić na wartości, by w pierwszej połowie maja zmierzyć się z górnych ograniczeniem chmury Ichimoku.

Poziomy wsparcia
4,2000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,1835 – 13-dniowa średnia krocząca
4,1790 – dolna granica kanału wzrostowego
4,1580 – 55-dniowa średnia krocząca;
4,1550 – historyczny poziom wsparcia/oporu
Trend 1D
stabilnie

Poziomy oporu
4,2425 – górna granica kanału wzrostowego
4,2645 – zniesienie Fibonacciego
4,2775 – 200-dniowa średnia krocząca
4,2930 – górna granica chmury Ichimoku
4,3000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
Trend 1W
raczej wzrost


EUR/PLN – wykres dzienny

 Żródło: Reuters
Dziś najważniejsze dane napłyną zza oceanu: