wtorek, 22 maja 2012

Puste deklaracje cieszą rynek

Początek nowego tygodnia nie przypominał poprzednich dni, które usłane były gęstymi chmurami burzowymi zbierającymi się po raz kolejny nad Europą. Znudzeni spadkami inwestorzy wypatrywali z niecierpliwością wszelkich oznak polepszenia się ogólnej sytuacji rynkowej. Na pomoc przyszli przywódcy największych światowych gospodarek, którzy po szyldem ‘G8’ spotkali się w weekend. Owocem owych dwudniowych pogaduszek było spłodzenie kilku deklaracji, które mimo, że są wyświechtanymi sloganami, to i tak okazały się być wodą na młyn pragnących powrotu hossy inwestorów. Mianowicie władni tego świata oświadczyli, że nie chcą, by Grecja opuściła strefę euro, a także zrobią wszystko by pobudzić wzrost gospodarczy w swoich krajach mając na uwadze widmo jeszcze bardziej rozprzestrzeniającego się kryzysu. W szczególności drugie z silnych postanowień członków ‘G8’ niby nie niesie żadnych rewolucyjnych treści, lecz zostało odebrane przez rynek lepiej niż dobrze. Swoje 3 grosze wtrącił także premier Chin, który zaapelował o podjęcie kroków, które mają uchronić rządzony przez niego kraj przed dalszym spowolnieniem gospodarczym. Po zmianie warty u sterów okrętu z pod banderą francuską powrócono do idei wspólnych obligacji europejskich. Francuski minister finansów określił ideę ich emisji jako „istotny pomysł” i zapowiedział dalsze rozmowy ze swym niemieckim odpowiednikiem. Przypomnijmy, kanclerz Merkel jest przeciwniczką wprowadzenia takowych papierów dłużnych, lecz wydaje się, iż w przyszłym roku również w Reichu dojdzie do skrętu w lewą stronę. Jeśli tak będzie w rzeczywistości możemy już niedługo zobaczyć na rynku nowe papiery wartościowe.
Wczoraj opublikowane zostały dane na temat wzrostu krajowej produkcji przemysłowej, które jako że były niemal zgodne z oczekiwaniami, nie wywarły na rynku większego wrażenia. Ministerstwo Gospodarki podejrzewa, że w maju rodzima produkcja przemysłowa wzrośnie o 3,6%, wobec wzrostu na poziomie 2,9% w kwietniu. W opublikowanym wczoraj komunikacie Ministerstwo Finansów podało, że w roku 2011 sprzedało na rynku 11 miliardów euro, czyli mniej o ok. 2-3 miliardy euro niż zapowiadało rok temu. Dealeramii MinFinu byli BGK oraz NBP. Dziś rano o możliwości interwencji przez NBP przypomniał członek RPP Andrzej Kaźmierczak. Powiedział on mianowicie, że w pierwszym rzędzie linii defensywnej złotego stoi BGK, który posiada „olbrzymie zapasy walut obcych”, a następnie NBP, którego rezerwy dewizowe rosną i których „nie zawaha się wykorzystać w razie potrzeby”. Aż zimny dreszcz przeszedł zapewne bankierów z największych światowych banków inwestycyjnych.
O czym szumią wykresy?   
Nowy tydzień przyniósł euro nadzieję na lepsze jutro. EUR/USD wyszedł wczoraj z kanału wzrostowego, w którym przebywał przez ostatnie dwa tygodnie. Kurs przebił na koniec dnia poziom 1,2800, lecz już dziś rano zdążył spaść poniżej niego. Wydaje się, że pomimo tego, iż wskaźniki sugerowały już kilka dni temu korektę na EUR/USD, mogła ona właśnie teraz się już zakończyć. Optymizm bijący z weekendowych wiadomości nie okazał się być zbytnio długotrwały, bo i sam charakter newsów nie był w sumie przełomowy. Wartość euro będzie z pewnością w dalszym ciągu targana napięciami w Europie, a w Grecji w szczególności. Nie powinniśmy liczyć się zatem ze zdecydowanie większym odbiciem na euro.

Poziomy wsparcia
1,2725 – górna granica kanału spadkowego
1,2630 – historyczny poziom wsparcia/oporu
1,2450 – historyczny poziom wsparcia/oporu
1,1900 – minima z połowy 2010r.
Trend 1D
stabilnie
Poziomy oporu
1,2870 – 13-dniowa średnia krocząca
1,3000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
1,3045 – zniesienie Fibonacciego
1,3110 – 55-dniowa średnia krocząca
Trend 1W
stabilnie










EUR/USD – wykres dzienny

Źródło: Reuters

Wczorajszy dzień okazał się także nad wyraz łaskawy dla wartości naszej waluty. EUR/PLN po porannym przejściu w dół przez wzrostową prostą, która jeszcze w zeszłym tygodniu wyznaczała kierunek jego ruchu, nie miał ochoty wracać na wyższe poziomy. Kurs przeszedł przez wsparcie umieszczone na 4,3275 i dalej spadał w kierunku swojej 200-dniowej średniej kroczącej. Dziś impet spadkowy kursu został powstrzymany i wydaje się, że ewentualne spadki kursu nie powinny być aż tak gwałtowne jak wczoraj. EUR/PLN ma szanse co prawda na zejście w okolice 4,3000, lecz przebicie tego poziomu wydaje się być ponad jego siły. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się być zatem konsolidacja.













EUR/PLN – wykres dzienny
Żródło: Reuters


A dziś na rynek trafią dane następujące:
http://www.xtb.pl/strefa-analityczna/kalendarz-ekonomiczny
Poziomy wsparcia
4,3000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,2940 – 200-dniowa średnia krocząca
4,2775 – 13-dniowa średnia krocząca
4,2645 – zniesienie Fibonacciego
Trend 1D
stabilnie
Poziomy oporu
4,3275 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,3920 – zniesienie Fibonacciego
4,4000 – psychologiczny poziom wsparcia/oporu
4,4400 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,4800 – historyczny poziom wsparcia/oporu
Trend 1W
stabilnie

poniedziałek, 21 maja 2012

Grecja bruździ, czyli telenoweli ciąg dalszy

Grecja bruździ, czyli telenoweli ciąg dalszy
I znowu się nam na świecie posypało, niczym choinka po Trzech Królach. W nastrojach, jakie panują obecnie na rynku, nie można pomimo szczerych chęci dopatrzyć się nawet ziarenka optymizmu. Oczy inwestorów z całego świata zwrócone są ku Europie i bynajmniej nie w kierunku salonów samochodów luksusowych, lecz w nudne rzędy cyferek z księgowych zapisów państw z naszego kontynentu, które nieuchronnie wieszczą armageddon. Grecji oberwało się w zeszłym tygodniu od agencji ratingowych, które przywróciły temu państwu niechlubną ocenę ‘CCC’, po czym rozprawiły się także z ratingami pięciu tamtejszych banków. Taki zabieg był wymuszony przez zawirowania polityczne w tym kraju i niemożność ustanowienia trwałego rządu. Za miesiąc w Helladzie przeprowadzone będą kolejne wybory, które wyłonić mają przyszłą koalicję. Jeszcze do niedawna największe szanse posiadało ugrupowanie lewicowe, które przeciwstawia się przyjęcia pomocy zagranicznej, lecz obecnie koszulkę lidera nosi Nowa Demokracja, która chce współpracować z resztą państw eurozony. Co więcej, na premiera Grecji wywierany jest nacisk (vide rozmowa z kanclerz Merkel) na przeprowadzenie przed wyborami referendum ws. pozostania (bądź opuszczenia) strefy euro. Coraz gorzej mówi się ponownie także o Francji, której wieszczy się zmianę z roli europejskiego lidera gospodarczego na państwo peryferyjne. W wyniku tak mało optymistycznych wiadomości rentowności włoskich i hiszpańskich 10-latek osiągnęły w piątek poziomy odpowiednio 6,03 i 6,39%. W weekend nastrojów nie zdołał poprawić największy w historii debiut giełdowy, którym było upublicznienie akcji amerykańskiego Facebooka. Start popularnej ‘Twarzoksiążki’ lekko rozczarował, a inwestorzy w dalszym ciągu wolą skupiać się na wydarzeniach europejskich. W weekend miało miejsce spotkanie państw G8, którego wynikiem była deklaracja, iż w ich interesie nie leży opuszczenie przez Grecję strefy euro. Truizm, ale niosący nadzieję. Tak przynajmniej odczytał to rynek.
Zawirowania w Europie odbijają się negatywnie i odbić się mogą jeszcze bardziej wyraźnie na sytuacji rynkowej w naszym kraju. Takiego zdania jest prezes NBP, który dodał także, że polityka taniego pieniądza prowadzona ostatnio tak chętnie przez największe banki centralne świata doprowadza do zwiększonego popytu na surowce, a ich rosnące ceny przeszkadzają z kolei RPP w utrzymywaniu w ryzach inflacji. Prof. Belka wyraził również swoje zaniepokojenie możliwością rozlania się kryzysu na Polskę, co mogłoby być wynikiem niekontrolowanego opuszczenia przez Grecję strefy euro. Na taki rozwój wypadków Polska nie ma praktycznie żadnego wpływu, więc jedyne co może zrobić, to przygotować się na ciężkie czasy. Niepewność rynkowa doprowadziła do deprecjacji naszej waluty, co skrzętnie wykorzystuje Ministerstwo Finansów sprzedając euro. Pierwsze interwencje słowne przeprowadza pan Belka, który stwierdził, że obecnie zmienności kursów walutowych są zbyt duże, co negatywnie wpływa na naszą gospodarkę. Podejrzewa się, że konkretne kroki, tj. aktywne uczestniczenie NBP w handlu na rynku walutowym, mogą zostać podjęte przy osiągnięciu przez EUR/PLN poziomu 4,4000. Cóż, nie brakuje nam do niego zbyt wiele.
O czym szumią wykresy?   
Ostatnimi czasy euro nie miało zbyt wielu powodów do zadowolenia. Gorzej niż kiepskie nastroje, których źródeł upatrywać należy w strefie euro, doprowadziły do wyprzedaży wspólnej waluty. EUR/USD już 2 tygodnie temu przeszedł w dół przez ważny psychologiczny poziom 1,3000 i podążał dalej w dół. Kurs doszedł aż do 1,2630, czyli do lokalnego minimum, jakie kurs osiągnął ostatni raz w styczniu br. EUR/USD odbił się póki co od tego poziomu wsparcia w piątek i doszedł aż do górnej granicy kanału spadkowego, jaki uformował się niemal od początku maja. Lekka poprawa nastrojów doprowadziła do opuszczenia przez kurs tej formacji, lecz już dziś od rana EUR/USD wydaje się powracać w obszar kanału. Obecnie aprecjacja euro wydaje się mało prawdopodobna, a jego zła passa może utrzymywać się dłużej, aż do wyborów w Grecji, pod warunkiem, że wygrane one zostanę przez jedynie słuszną partię, która nie będzie dążyła do wyjścia z eurozony.





Poziomy wsparcia
1,2755 – górna granica kanału spadkowego
1,2630 – historyczny poziom wsparcia/oporu
1,2450 – historyczny poziom wsparcia/oporu
1,1900 – minima z połowy 2010r.
Trend 1D
Poziomy oporu
1,2890 – 13-dniowa średnia krocząca
1,3000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
1,3045 – zniesienie Fibonacciego
1,3120 – 55-dniowa średnia krocząca
Trend 1W







piątek, 27 kwietnia 2012

Hiszpański rating u fryzjera

Wczoraj rano rynek trawił słowa wypowiedziane dzień wcześniej przez szefa Fed i doszedł do wniosku, że ten jednak nie wykluczył dalszego luzowania polityki pieniężnej, jeśli sytuacja gospodarcza USA go do tego zmusi. Odszyfrowanie słów Bernanke poprawiło nieco nastroje panujące wśród inwestorów. W ciągu dnia pojawiła się wypowiedź przedstawiciela agencji Fitch, który przestrzegł, że może obniżyć rating Węgier, jeśli te nie dogadają się z Unią Europejską i Międzynarodowym Funduszem Walutowym w sprawie uzyskania finansowania. Niejako w odpowiedzi na te groźby wypowiedział się wieczorem MFW, który wyraził gotowość wznowienia negocjacji z Madziarami. Ufff… Pozostając przy ratingach –S&P nie oszczędził wczoraj Hiszpanii, której wiarygodność kredytową przyciął aż o dwa poziomy, do „BBB plus”. Ocena wiarygodności kredytowej jest negatywna i związana jest z zagrożeniami jakie płyną z kiepskiej kondycji fiskalnej tego kraju. Lekkie uspokojenie nastąpiło w targanej ostatnio polityczną zawieruchą Holandii. W tamtejszym parlamencie przegłosowano projekt ustawy budżetowej na rok przyszły. W przepchnięciu budżetu pomogli Zieloni, którzy znajdują się, przynajmniej formalnie, w opozycji. Wczorajszy dzień obfitował w dane, niestety nie wszędzie dobre. Indeks nastrojów gospodarczych w strefie euro spadł do 92,8 punku w kwietniu z 94,5 miesiąc wcześniej, a wyrazem niezadowolenia „eurowych” konsumentów jest spadek ich wskaźnika nastrojów do -19,9 pkt. Nie lepiej było w USA, gdzie zaprezentowano gorsze od oczekiwań dane dotyczące liczby nowych bezrobotnych. Sytuację na rynku poprawiły nieco lepsze od oczekiwań dane dotyczące ilości podpisanych umów sprzedaży domów. Dziś nad ranem Bank Japonii ogłosił, że zdecydował się wyasygnować kolejne 10 miliardów jenów na cele tanich pożyczek, które sfinansować mają zakup długoterminowych obligacji. BoJ chce tym samym wywołać inflację rzędu 1% i wesprzeć pogrążoną od niepamiętnych czasów w recesji japońską gospodarkę.
Wydarzeniem dnia wczorajszego w Polsce była wizyta chińskiego premiera Wena Jiabao, nota bene tego samego, który odwiedził nasz słoneczny kraj ćwierć wieku temu, jeszcze za starych (nie)dobrych czasów. Pan Jiabao zapowiedział stworzenie wartego 500 milionów dolarów funduszu, który dedykowany jest naszej części Europy. Celem owego funduszu ma być ograniczenie nierównowagi w handlu z krajami regionu. Dodatkowo, kraje Europy Środkowej i Wschodniej liczyć będą mogły na linię kredytową wartą 10 miliardów dolarów. Widać, że Państwo Środka ostro konkurować chce z instytucjami finansowymi na polu finansowania, faktoringu czy niemal venture capital. Napływające regularnie dane z krajowej gospodarki nie przesądzają jednoznacznie o przyszłym głosowaniu Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Obecnie wydaje się, że liczba gołębi i jastrzębi jest jednakowa. Opublikowane wczoraj sprawozdanie z kwietniowego posiedzenia RPP potwierdziło plotkę o tym, iż Rada głosowała nad podniesieniem stóp, a większość z jej członków uznała, że w najbliższym czasie zasadne może być zacieśnienie polityki monetarnej.
O czym szumią wykresy?


Czwartkowy poranek zapowiadał się całkiem obiecująco dla euro, lecz późniejsze wydarzenia bezlitośnie zweryfikowały uprzednie przejawy optymizmu. EUR/USD rozpoczął wczorajszy dzień powyżej swej 55-dniowej średniej kroczącej i testował spadkową linię łączącą wierzchołki niedawnych świeczek. Manewr udania się na północ spalił na panewce i kurs odbił się od prostej, lądują na koniec dnia na wspomnianej średniej kroczącej. Dziś rano sytuacja jeszcze bardziej się pogłębia. Kurs obudził się dziś rano na górnej granicy chmury Ichimoku i bez wahania wszedł w jej obszar. Obecnie EUR/USD zmaga się ze swoją 13-dniową średnią kroczącą, przez którą przejść może niżej, niesiony kiepskimi nastrojami, jakie promieniują z Półwyspu Iberyjskiego. Wydaje się, że końcówka tygodnia nie musi być szczególnie łaskawa dla wartości euro, która dalej może spadać. Kurs zmierzać może obecnie w kierunku dolnej granicy chmury, pozostając jednocześnie w zawężającym się ku dołowi klinie. Formacja od góry ograniczona jest przez wspominaną spadkową prostą, a od dołu przez poziomy 1,3000-1,3050.

Poziomy wsparcia
1,3150 – 13-dniowa średnia krocząca
1,3055 – dolna granica chmury Ichimoku
1,3045 – zniesienie Fibonacciego
1,3000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
Trend 1D
spadek
Poziomy oporu
1,3195 – górna granica chmury Ichimoku
1,3205 – 55-dniowa średnia krocząca
1,3255 – górne ograniczenie klina
1,3300 – historyczny poziom wsparcia/oporu
Trend 1W
stabilnie


Źródło: Reuters



Po środowym wybiciu się pary EUR/PLN z kanału wznoszącego złoty nie zyskał aż tyle wigoru, by dalej się umacniać. Kurs wydaje się być mentalnie bardzo przywiązany do swojej 13-dniowej średniej kroczącej i nie chce od niej odejść na zbyt daleką odległość. Kurs co prawda pozostaje poniżej formacji wznoszącego się kanału, lecz przejawia wyraźną chęć na powrócenie do jego wnętrza. Obecnie EUR/PLN ponownie siłuje się z 13-dniową średnią kroczącą, której pokonanie mogłoby być możliwe pod warunkiem napływania dalszych niepokojących wieści ze świata, a ze strefy euro w szczególności.
 
Poziomy wsparcia
4,1570– 55-dniowa średnia krocząca
4,1550 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,1415 – dolna granica chmury Ichimoku
4,1065 – zniesienie Fibonacciego
Trend 1D
wzrost
Poziomy oporu
4,1860 – 13-dniowa średnia krocząca; dolna granica kanału wzrostowego
4,2000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,2515 – górna granica kanału wzrostowego
4,2645 – zniesienie Fibonacciego
4,2800 – 200-dniowa średnia krocząca; górna granica chmury Ichimoku
Trend 1W
stabilnie



Źródło: Reuters



Końcówka tygodnia zakończy się publikacją następujących danych:
 

 http://www.xtb.pl/strefa-analityczna/kalendarz-ekonomiczny





czwartek, 26 kwietnia 2012

Spółki mają się lepiej, podobnie zresztą jak kryzys

Wczoraj mieliśmy do czynienia z niezwykle ciekawym zjawiskiem. Z jednej strony w USA pojawiły się dane makroekonomiczne, które były gorsze od oczekiwań. Trzeba przyznać, że w ostatnich tygodniach trudno jest szukać państwa, które nie rozczarowuje swoimi figurami. Kiepsko dzieje się od Azji, przez Europę, do Ameryki. No, czasem Niemcy przypomną, że ich uporządkowanie i zorganizowanie pozwala na długotrwały rozwój, nawet jakby się waliło i paliło. Z drugiej strony w środę wiele spółek ogłosiło swoje wyniki finansowe, które w wielu przypadkach były zdecydowanie lepsze od prognoz. Nieźle się mają zarówno firmy z Nowego, jak i ze Starego Kontynentu. Intryguje zatem taka rozbieżność, którą skwitować by można parafrazą z klasyka: czuję się lepiej, lecz wyniki mam gorsze. Taki dualizm odczuć doprowadził wczoraj do wahań nastrojów rynkowych, ze wskazaniem na odchylenie ku optymizmowi. Zdecydowanie dobrze na samopoczucie inwestorów wpłynęły wieści z Węgier, a właściwie z Brukseli. Unia Europejska pokazała, że nie trzyma w sobie zbyt długo urazy i wyraziła gotowość powrócenia do rozmów ze swym synem marnotrawnym. Owe wieści spowodowały pojawienie się promiennego uśmiechu na twarzach uczestników rynku, którzy robią interesy w naszym zakątku świata. Gwiazdą wczorajszego wieczoru miał być Fed, na decyzję którego wszyscy niecierpliwie czekali. Właściwie było przesądzone, że stopy procentowe nie ulegną zmianie, a najważniejsze słowa paść miały podczas konferencji prasowej zwieńczającej posiedzenie. Inwestorzy nadstawiali uszu w oczekiwaniu na zapowiedzi dalszego łagodzenia polityki pieniężnej, tudzież na słowa dotyczące stanu amerykańskiej gospodarki. Ku zaskoczeniu ogółu Fed był wielce oszczędny w słowach i nie wyraził jasno swoich planów na przyszłość. Cóż, będziemy zatem zmuszeni żyć dalej w niepewności.
Wczoraj przed południem zaprezentowano dane o sprzedaży detalicznej w naszym kraju, której wzrost pozytywnie zaskoczył rynek. Co więcej, stopa bezrobocia okazała się być niższa, niż zakładano. Na te pozytywne wieści nie kwapił się jednak zareagować rynek, który widocznie czekał na wydarzenia większej rangi, jakim miało być wieczorne wystąpienie szefa Fed. Wczoraj o ważnej składowej założeń budżetowych na rok przyszły poinformowało Ministerstwo Finansów, które zakłada, zgodnie z wcześniej wysyłanymi sygnałąmi, iż nasza gospodarka wzrośnie w roku 2013 o 2,9%. Założenie to jest relatywnie konserwatywne, bo rynek oczekuje wzrostu PKB w tym okresie w wysokości 3,1%. MinFin dość ma już igrania z najważniejszym w roku fixingiem NBP, który ogłaszany jest ostatniego dnia roboczego roku. Po publikowanym wtedy kursie średnim przeliczany jest bowiem dług denominowany w obcych walutach. Odnoszenie długu gromadzonego przez cały rok tylko do jednego fixingu niesie ze sobą zagrożenie, jakim jest potencjale przekroczenie progów ostrożnościowych, co może mieć miejsce w przypadku dużych i niespodziewanych ruchów kursów walutowych. Resort pracuje nad regulacjami, które umożliwiłyby mu stosowanie uśrednionego kursu z przeciągu całego roku budżetowego do przeliczania na złote wartości długu. Czy rynek będzie zatem pozbawiony tradycyjnego już grania pod sylwestrowy fixing?
O czym szumią wykresy?


Wczoraj prezentowane wyniki spółek spowodowały wzrost optymizmu, który wyraził się m.in. we wzroście wartości euro. EUR/USD rozpoczął środowe notowania nieco powyżej górnej granicy chmury Ichimoku, by następnie z sukcesem testować swoją 55-dniową średnią kroczącą. Kurs zakończył dzień wczorajszy powyżej wspomnianej krzywej, a dziś od rana szykuje się do kolejnego ataku. Celem, jakim obecnie stoi przed EUR/USD, jest spadkowa prosta łącząca szczyty świeczek. Wydaje się, że kurs będzie siłował się z ową linią oporu, lecz wątpliwe raczej jest, by rynek znalazł w sobie aż tyle optymizmu, by przejść przez nią dalej w kierunku północnym.
Poziomy wsparcia
1,3205 – 55-dniowa średnia krocząca
1,3185 – górna granica chmury Ichimoku
1,3150 – 13-dniowa średnia krocząca
1,3055 – dolna granica chmury Ichimoku
Trend 1D
wzrost
Poziomy oporu
1,3265 – spadkowa prosta łącząca ostatnie wierzchołki świeczek
1,3300 – ważny historyczny poziom wsparcia/oporu
1,3405 – zniesienie Fibonacciego
1,3465 – maksima z końca lutego
Trend 1W
stabilnie
 

 Źródło: Reuters





Wczorajsza poprawa nastrojów ogólnorynkowych, a nastrojów w naszym zakątku świata w szczególności, doprowadziło do wzrostu wartości złotego. EUR/PLN przeszedł w środę bezpardonowo przez swoją 13-dniową średnią kroczącą oraz, co chyba jeszcze ważniejsze, przez dolne ograniczenie kanału wzrostowego. Opuszczenie tej formacji prognozuje dalszą aprecjację złotego, czego wyraz nasza waluta daje wyraz dziś od rana. EUR/PLN zmierza obecnie w kierunku swojej 55-dniowej średniej kroczącej, która znajduje się nieco powyżej ważnego historycznego poziomu wsparcia/oporu usytuowanego na 4,1550. Kolejna poważna potyczka spodziewana jest mieć miejsce właśnie w tamtych rejonach.



Poziomy wsparcia
4,1585 – 55-dniowa średnia krocząca
4,1550 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,1490 – dolna granica chmury Ichimoku
4,1065 – zniesienie Fibonacciego
Trend 1D
spadek
Poziomy oporu
4,1845 – 13-dniowa średnia krocząca; dolna granica kanału wzrostowego
4,2000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,2425 – górna granica kanału wzrostowego
4,2645 – zniesienie Fibonacciego
4,2805 – 200-dniowa średnia krocząca; górna granica chmury Ichimoku
Trend 1W
stabilnie
 
Żródło: Reuters



Oto najważniejsze publikacje mające ukazać się w dniu dzisiejszym:



http://www.xtb.pl/strefa-analityczna/kalendarz-ekonomiczny