piątek, 25 maja 2012

W którą stronę podążać zamiar mamy?

Czwartek rozpoczął się publikacją serii europejskich indeksów PMI z sektorów przemysłu i usług, które obrazują aktywność w tych obszarach gospodarki. Niestety zarówno dane ze strefy euro, jak i Niemiec, okazały się gorsze od oczekiwań i wyraźnie pokazały, że firmy pracują na pół gwizdka. Oliwy do ognia dolał instytut Ifo, który sporządza indeks będący miernikiem kondycji gospodarczej Niemiec. Niestety figury pokazane wczoraj rozczarowały. Wynikiem owych publikacji było osłabienie się euro w stosunku do dolara, choć już wartość wspólnej waluty w stosunku do ulubionej niegdyś waluty nie tylko polskich kredytobiorców uległa znacznej zwyżce. EUR/CHF osiągnął poziom 1,2075, co wynika ze spekulacji, iż rząd Szwajcarii chce nałożyć podatek od depozytów frankowych. Ciekawe czy podatek będzie odprowadzany od nominału, bo depozyty frankowe już od dawna praktycznie nie generują żadnych odsetek. Nieco więcej, przynajmniej pozornego optymizmu, przyniósł wczoraj komunikat agencji Moody’s, która stwierdziła, że samo zwycięstwo socjalisty w wyborach prezydenckich we Francji nie oznacza automatycznie obniżenia ratingu tego kraju. Przypomnijmy, że ocena wiarygodności kredytowej Francji pozostaje cały czas na poziomie ‘AAA’, choć została umieszczona na liście obserwacyjnej. Pamiętajmy tylko, że co się odwlecze, to nie uciecze. Wczoraj wieczorem Europejski Bank Centralny ustami swego przedstawiciela z zarządu stwierdził, że jest żywotnie zainteresowany, by Grecja pozostała w strefie euro. „Plan A” polegający na utrzymaniu Aten w strukturach wspólnej waluty jest obecnie priorytetem dla Frankfurtu. Niestety za „Planem B” opowiada się coraz głośniej sam zainteresowany, czyli greckie społeczeństwo. Vox populi akcentuje coraz bardziej swoje przywiązanie do tradycji socjalistycznych i wydaje się działać według nieco zmodyfikowanego starego prawidła mówiącego: „jak trwoga to do komunistów”. Wczorajsze sondaże pokazały, że Koalicja Radykalnej Lewicy (SYRIZA) wyszła na prowadzenie w wyścigu do władzy w Grecji i w wyścigu do palenia na stosach waluty, już chyba niedługo bezpodstawnie, nazywanej euro.
Zamieszanie na rynku europejskim prowadzi do zmniejszenia się ogólnego apetytu na ryzyku, przejawiającego się wzmożoną zmiennością kursu złotego. Wicepremier finansów, Dominik Radziwiłł, uważa jednak, że sytuacja jest pod kontrolą i nie jest w żaden sposób nadzwyczajna. Pan Radziwiłł stwierdził także, że MinFin powróci na rynek długu w celu realizacji swych potrzeb pożyczkowych, jak tylko sytuacja się ustabilizuje. Na szczęście po I kwartale, kiedy sprzedano obligacje po relatywnie niskich rentownościach, resort finansów jest w niebywale komfortowej sytuacji i może sobie spokojnie czekać. Opublikowany wczoraj po południu protokół z posiedzenia RPP pokazuje, że decyzja o podwyżce stóp procentowych wynikała z ograniczonego wyhamowania wzrostu gospodarczego oraz podwyższonej inflacji. Rada pragnie utrzymać dodatnie realne stopy procentowe, o czym wspomniał również Jerzy Hausner w udzielonym wczoraj wywiadzie, dodając, iż polska polityka pieniężna powinna być „konwencjonalna”. Czy zatem przy ogólnoświatowej tendencji do niebywale ekspansywnej polityki monetarnej, której skutki mogą być… różne, Polska miałaby znaleźć się w wąskim gronie tradycjonalistów?
O czym szumią wykresy?

Reakcją na wczorajsze, delikatnie rzecz ujmując, nie najlepsze dane z Europy była wyprzedaż euro. EUR/USD nie przejawiał w czwartek już chęci na opuszczenie górą kanału spadkowego, do którego wszedł ponownie we wtorek. Kurs spadał sobie w najlepsze osiągając kolejne minima. Dziś rano EUR/USD próbuje nieco się odbić od zanotowanych wczoraj poziomów sięgających 1,2515, lecz aprecjacja wspólnej waluty, jeśli będzie rzeczywiście miała miejsce, powinna być ograniczona przez górną granicą kanału.








EUR/USD – wykres dzienny
Źródło: Reuters
Pomimo nie najlepszego sentymentu w Europie wartość naszej waluty nie uległa wczoraj drastycznej obniżce. EUR/PLN nie był zainteresowany wzrostami w okolice 4,4000, a korektę, przynajmniej chwilową, zafundowała nam zagranica. Czyżby londyńskie banki przestraszyły się bardziej konkretnych interwencji NBP, których widmo jest od kilku dni coraz bardziej żywotne? EUR/PLN znajduje się cały czas wewnątrz kanału wzrostowego, którego dolna granica jest właśnie testowana. Jeśli pęknie ona pod naporem inwestorów budujących długie pozycje na naszej walucie, EUR/PLN ma szanse na utrzymanie się w trendzie bocznym. Taki scenariusz wydaje się być obecnie najbardziej prawdopodobny.
Poziomy wsparcia
4,3425 – dolna granica kanału wzrostowego
4,3275 – historyczny poziom wsparcia/oporu; 13-dniowa średnia krocząca
4,3000 – historyczny poziom wsparcia/oporu; 200-dniowa średnia krocząca
4,2645 – zniesienie Fibonacciego
Trend 1D
stabilnie
Poziomy oporu
4,3920 – zniesienie Fibonacciego
4,4000 – psychologiczny poziom wsparcia/oporu
4,4400 – historyczny poziom wsparcia/oporu
4,4800 – historyczny poziom wsparcia/oporu
Trend 1W
trend boczny (?)








EUR/PLN – wykres dzienny
Źródło: Reuters

Dziś oczy nasze ujrzą dane następujące:





Poziomy wsparcia
1,2450 –historyczny poziom wsparcia/oporu
1,2445 –  dolna granica kanału spadkowego
1,1900 – minima z połowy 2010r.

Trend 1D
spadek
Poziomy oporu
1,2630 – historyczny poziom wsparcia/oporu; górna granica kanału spadkowego
1,2750 – 13-dniowa średnia krocząca
1,3000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
1,3045 – zniesienie Fibonacciego
Trend 1W
spadek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz