poniedziałek, 21 maja 2012

Grecja bruździ, czyli telenoweli ciąg dalszy

Grecja bruździ, czyli telenoweli ciąg dalszy
I znowu się nam na świecie posypało, niczym choinka po Trzech Królach. W nastrojach, jakie panują obecnie na rynku, nie można pomimo szczerych chęci dopatrzyć się nawet ziarenka optymizmu. Oczy inwestorów z całego świata zwrócone są ku Europie i bynajmniej nie w kierunku salonów samochodów luksusowych, lecz w nudne rzędy cyferek z księgowych zapisów państw z naszego kontynentu, które nieuchronnie wieszczą armageddon. Grecji oberwało się w zeszłym tygodniu od agencji ratingowych, które przywróciły temu państwu niechlubną ocenę ‘CCC’, po czym rozprawiły się także z ratingami pięciu tamtejszych banków. Taki zabieg był wymuszony przez zawirowania polityczne w tym kraju i niemożność ustanowienia trwałego rządu. Za miesiąc w Helladzie przeprowadzone będą kolejne wybory, które wyłonić mają przyszłą koalicję. Jeszcze do niedawna największe szanse posiadało ugrupowanie lewicowe, które przeciwstawia się przyjęcia pomocy zagranicznej, lecz obecnie koszulkę lidera nosi Nowa Demokracja, która chce współpracować z resztą państw eurozony. Co więcej, na premiera Grecji wywierany jest nacisk (vide rozmowa z kanclerz Merkel) na przeprowadzenie przed wyborami referendum ws. pozostania (bądź opuszczenia) strefy euro. Coraz gorzej mówi się ponownie także o Francji, której wieszczy się zmianę z roli europejskiego lidera gospodarczego na państwo peryferyjne. W wyniku tak mało optymistycznych wiadomości rentowności włoskich i hiszpańskich 10-latek osiągnęły w piątek poziomy odpowiednio 6,03 i 6,39%. W weekend nastrojów nie zdołał poprawić największy w historii debiut giełdowy, którym było upublicznienie akcji amerykańskiego Facebooka. Start popularnej ‘Twarzoksiążki’ lekko rozczarował, a inwestorzy w dalszym ciągu wolą skupiać się na wydarzeniach europejskich. W weekend miało miejsce spotkanie państw G8, którego wynikiem była deklaracja, iż w ich interesie nie leży opuszczenie przez Grecję strefy euro. Truizm, ale niosący nadzieję. Tak przynajmniej odczytał to rynek.
Zawirowania w Europie odbijają się negatywnie i odbić się mogą jeszcze bardziej wyraźnie na sytuacji rynkowej w naszym kraju. Takiego zdania jest prezes NBP, który dodał także, że polityka taniego pieniądza prowadzona ostatnio tak chętnie przez największe banki centralne świata doprowadza do zwiększonego popytu na surowce, a ich rosnące ceny przeszkadzają z kolei RPP w utrzymywaniu w ryzach inflacji. Prof. Belka wyraził również swoje zaniepokojenie możliwością rozlania się kryzysu na Polskę, co mogłoby być wynikiem niekontrolowanego opuszczenia przez Grecję strefy euro. Na taki rozwój wypadków Polska nie ma praktycznie żadnego wpływu, więc jedyne co może zrobić, to przygotować się na ciężkie czasy. Niepewność rynkowa doprowadziła do deprecjacji naszej waluty, co skrzętnie wykorzystuje Ministerstwo Finansów sprzedając euro. Pierwsze interwencje słowne przeprowadza pan Belka, który stwierdził, że obecnie zmienności kursów walutowych są zbyt duże, co negatywnie wpływa na naszą gospodarkę. Podejrzewa się, że konkretne kroki, tj. aktywne uczestniczenie NBP w handlu na rynku walutowym, mogą zostać podjęte przy osiągnięciu przez EUR/PLN poziomu 4,4000. Cóż, nie brakuje nam do niego zbyt wiele.
O czym szumią wykresy?   
Ostatnimi czasy euro nie miało zbyt wielu powodów do zadowolenia. Gorzej niż kiepskie nastroje, których źródeł upatrywać należy w strefie euro, doprowadziły do wyprzedaży wspólnej waluty. EUR/USD już 2 tygodnie temu przeszedł w dół przez ważny psychologiczny poziom 1,3000 i podążał dalej w dół. Kurs doszedł aż do 1,2630, czyli do lokalnego minimum, jakie kurs osiągnął ostatni raz w styczniu br. EUR/USD odbił się póki co od tego poziomu wsparcia w piątek i doszedł aż do górnej granicy kanału spadkowego, jaki uformował się niemal od początku maja. Lekka poprawa nastrojów doprowadziła do opuszczenia przez kurs tej formacji, lecz już dziś od rana EUR/USD wydaje się powracać w obszar kanału. Obecnie aprecjacja euro wydaje się mało prawdopodobna, a jego zła passa może utrzymywać się dłużej, aż do wyborów w Grecji, pod warunkiem, że wygrane one zostanę przez jedynie słuszną partię, która nie będzie dążyła do wyjścia z eurozony.





Poziomy wsparcia
1,2755 – górna granica kanału spadkowego
1,2630 – historyczny poziom wsparcia/oporu
1,2450 – historyczny poziom wsparcia/oporu
1,1900 – minima z połowy 2010r.
Trend 1D
Poziomy oporu
1,2890 – 13-dniowa średnia krocząca
1,3000 – historyczny poziom wsparcia/oporu
1,3045 – zniesienie Fibonacciego
1,3120 – 55-dniowa średnia krocząca
Trend 1W







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz